GÓRY,  Sudety

Sylwester na Śnieżniku – trasa z Kamienicy

Tak naprawdę DZIEŃ sylwestrowy spędziliśmy na wędrówce, która zapoczątkowała naszą przygodę z KGP. Śnieżnik jako najwyższy szczyt w Masywie Śnieżnika (Sudety Wschodnie) stał się naszym pierwszym celem zdobycia Korony Gór Polski w rok. Wybraliśmy mniej uczęszczany szlak niebieski z Kamienicy. Poniżej mapka z naszą trasą.

Zaparkowaliśmy wzdłuż drogi, która generalnie stanowiła szlak żółty. W zimie ta droga jest dość oblodzona i wydaje się jeszcze bardziej wąska. Startując przy rozwidleniu ze szlakiem niebieskim nie skręcamy w lewo przez kładkę nad potokiem (jak my to zrobiliśmy w pierwszej chwili;), lecz idziemy dalej drogą asfaltową i zbaczamy w prawo po skosie w górę. Jesteśmy sami na szlaku. Przyjemna, kręta droga prowadzi nas delikatnie w górę. Jesteśmy zachwyceni grą światła, które przebija się przez drzewa. Zobaczcie sami!

Idąc dalej pod górę uważajmy na oznaczenia szlaku! Mega plusem wędrówki górskiej w zimie są wydeptane ścieżki, dlatego przy rozdrożu nie mieliśmy problemu z wyborem prawidłowej. Krocząc wyżej wychodzimy na otwartą przestrzeń pokrytą jedynie młodymi świerkami, skąd zaczynają roztaczać się piękne widoki. Prawdopodobnie po naszej prawej rozpościera się widok na szczyt Stroma (1167 m n.p.m.), który towarzyszy nam dalej wąską ścieżką wzdłuż zbocza.

Wchodząc w las kierujemy się do Schroniska PTTK „Na Śnieżniku”. Po około 3 godzinach drogi trafiamy na zaludnioną polanę, gdzie spotykają się szlaki:  czerwony z Międzygórza, żółty z Kletna i zielony z Małego Śnieżnika. Schronisko, dawniej nazywane „Szwajcarką” króluje na Hali Śnieżnickiej. Zostało wybudowane w alpejskim stylu, muszę powiedzieć, że z rozmachem jak na XIX wiek. Ośnieżone ławki, drewniany płotek dodają uroku całej scenerii.

Atakujemy szczyt! Zielonym szlakiem pozostało już tylko 25minut według oznaczenia przy schronisku, natomiast nam wejście zajęło około 40 minut. Cóż zima… lub brak kondycji;) Ponad schroniskiem zauważyliśmy basen, a w nim amatorów zimowych kąpieli. Dla mnie niesamowite jest morsowanie. Jak można z własnej woli wchodzić do zimnej wody, kiedy jest tak mroźno. Nikt i nic nie jest w stanie mnie do tego przekonać. Wielki szacun dla takich ludzi!

Ostatnie podejścia są zawsze najgorsze, najbardziej strome i najbardziej tłumne. Tak też było w tym przypadku. Na Śnieżnik w zimę można zabrać raczki, ale nie jest to niezbędne. Końcówka na szczyt prowadzi wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Jest to otwarta przestrzeń, dlatego wiatr hula prawie jak na Śnieżce. Wierzchołek góry wznosi się na wysokości 1426 m n.p.m. i jest dość rozległy i płaski. Kiedyś wznosiła się tutaj wieża widokowa w stylu średniowiecznym, ale z uwagi na jej zły stan techniczny (podobno) została wyburzona w 1973 roku. W 2020 roku rozpoczęto budowę nowej wieży, której projekt możecie zobaczyć tutaj.

Ze szczytu można podziwiać piękne panoramy na Czeskie Sudety z najwyższym Pradziadem oraz na Karkonosze ze Śnieżką przy dobrej widoczności. Nam trafiła się wymarzona pogoda, niesamowita zimowa aura. Zobaczcie sami!

Zielonym szlakiem weszliśmy i zielonym schodzimy. Uważajcie na drogowskazy! Nawet na szczycie, gdzie wszędzie dookoła biało, można się zgubić. Żołto-czerwony szlak w dół prowadzi stroną czeską, a nasz zielony polską. Jednak oba spotykają się w miejscu figurki słonika i ruin dawnego schroniska Liechtensteinów. Wydeptana ścieżka każe nam odbić w lewo ostro w dół. Tutaj mogłyby być pomocne raczki, ale bez nich schodzi się/zjeżdża po prostu szybciej. Po chwilowej stromiźnie idziemy spacerkiem wąską ścieżką wzdłuż granicy, co chwila spotykając się z czeskim czerwono-niebieskim szlakiem. Uderza mnie różnica szerokości naszych szlaków. Czeska 2-metrowej szerokości odśnieżona droga i nasza wąska jednoosobowa ścieżka. Ale może ja się po prostu czepiam… małe i dzikie jest piękne. Po około 45 minutach pozostaje nam skręcić w lewo na żółty szlak do naszego samochodu. Po drodze towarzyszą nam jeszcze gdzieniegdzie wspaniałe widoki górskie. Kończymy naszą wyprawę po kolejnej godzinie zmęczeni i szczęśliwi. Pierwszy szczyt KGP zaliczony! Mamy nadzieję, że ten rok będzie obfitował w jeszcze ciekawsze wycieczki górskie. Do zobaczenia!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *